Fiat Cinquecento Sporting 1.2 16v

Autko jest na sprzedaż. Cena jaka mnie interesuje to 7200 PLN (oczywiście możemy ponegocjować ale najpierw przeczytaj opis i informacje zamieszczone na dole strony). Poniżej garść informacji.

Podstawowe informacje:

Dane kontaktowe:

Rok produkcji: 1997
Data pierwszej rejestracji: 15.04.1997
Data pierwszej rejestracji w kraju: 08.09.2006
Przegląd: ważny do 12.08.2012

Silnik: 1.2 16V (Lancia Y)
Skrzynia biegów: 6 stopniowa (Fiat Stilo)
Zawieszenie: FK 60/40
Opony: Nankang Toursport 611 165/55/13
Felgi: oryginalne aluminiowe Fiat, szerokość 5,5"

Wyposażenie:
- Immobiliser
- Poduszka powietrzna kierowcy
- Centralny zamek (drzwi+bagażnik, sterowanie kluczykiem)
- Elektryczne szyby
Tel.: 513 861 852
Email: kontakt@fiatcc.pl
GG: 804205

Odrobina historii


Autko przyjechało do Polski w 2006 roku (na własnych kołach, w 1 kawałku i nieuszkodzone). Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że faktycznie sprzedawca nie kłamał i auto przygód blacharskich nie miało. Przebieg w momencie zakupu wynosił 107 kkm. Może się to wydawać śmieszne ale CC kupiłem z chęci posiadania właśnie tego autka. W podobnych pieniądzach można było kupić auto dużo większe i wygodniejsze (choć pewnie również bardziej zajeżdżone itp.). Co to kogo obchodzi i po co o tym piszę? Otóż chcę przez to powiedzieć, że CC nie było przeze mnie traktowane jako tymczasowy środek transportu, do zajeżdżenia, bo na inny mnie nie stać. Dlatego też, mimo że przez 2 lata służyło jako pojazd codziennego użytku, to od początku było moim oczkiem w głowie a wszystkie problemy były na bieżąco likwidowane.

A takiego znalazłem go w ogłoszeniu:
foto1 foto1 foto1 foto1
Po zakupie wiek samochodu najlepiej było widać po... felgach Oryginalne fiatowskie alufelgi o szerokości 5,5 cala (w Sportingach przeznaczonych na rynek polski montowano felgi 4,5 calowe) praktycznie były pozbawione rantów. Ktoś ewidentnie nie przejmował się otarciami o krawężniki. Ponieważ nie chciałem zmieniać zbytnio wyglądu auta (w tym kół), felgi zostały oddane do renowacji. Dospawano ranty i usunięto rysy. Całość została wypolerowana.

Niestety prace nad felgami trwały zbyt długo i X ogólnopolski zlot Fiatów Cinquecento i Seicento czarnuch musiał odwiedzić na pordzewiałych zimówkach:
foto1 foto1 foto1 foto1
Jesienią 2007 zaczęły mnie irytować drgania roznoszące się po całym nadwoziu podczas przyspieszania. Diagnoza: kończąca się skrzynia biegów. Remontujemy? Nie. Cieniasek zasługuje na coś lepszego. I tak w aucie zagościła 6 biegowa skrzynia z Fiata Stilo (wydobyta z anglika przy przebiegu ok 25 tys. mil). Skrzynia jest stosunkowo krótka co ogranicza prędkość maksymalną (która i tak jest poza granicami mojej odwagi, o czym później) ale za to pozwala autku szybciej przyspieszać.
foto1 foto1
Wiosną 2008, w ramach przygotowań do kolejnego zlotu, w aucie zagościły nowe sprężyny zawieszenia firmy FK. Autko "powędrowało w dół" o 60 mm z przodu i 40 mm z tyłu. Obniżenie takie pozwala jeszcze na jazdę autem na co dzień, choć nie będę ukrywał, że wymaga ono wzmożonej uwagi i oceny czy próg przed nami uda się pokonać bez przytarcia podwoziem.
foto1 foto1 foto1 foto1
foto1 foto1 foto1 foto1
foto1 foto1 foto1 foto1
Od września 2008 CC stało się moim drugim autem a tym samym otrzymało status zabawki, wyprowadzanej z garażu tylko przy dobrej pogodzie. Od 3 lat nie widziało deszczu a tym bardziej śniegu i soli Nie da się ukryć, że od tego czasu autko więcej stało (ale się nie kurzyło - przykryte w garażu zgrabną plandeką) niż jeździło. Było natomiast regularnie wyprowadzana na przejażdżki.

Wiosną 2009 wymieniono tylne szczęki i tłoczki hamulcowe (które nieco się zastały) i autko pojechało na kolejny centozlot.
foto1 foto1 foto1 foto1
foto1 foto1 foto1 foto1
foto1 foto1 foto1 foto1
Status drugiego auta oraz założenie, że Cieniasek jeszcze długo zostanie ze mną skłoniły mnie do wymiany silnika, na taki, który dawałby więcej przyjemności z niedzielnych przejażdżek. Latem 2010 zmęczony już nieco silniczek 1.1 zrobił pod maską miejsce większemu koledze. Wybór padł na sprawdzoną jednostkę 1.2 16v. Silnik pochodzi z Lancii Y (rocznik 1997 lub 1998). Nowe serce zostało najpierw rozebrane na części i przeszło remont kapitalny. Po założeniu silnika autko pojechało do tłumikarza, gdzie otrzymało nowy układ wydechowy. Zrezygnowano ze środkowego tłumika, za to w układzie zagościł nowy katalizator (chciałem aby auto przechodziło bez problemu ewentualne kontrole, w tym czystości spalin). Nowy wydech jest bez wątpienia głośniejszy niż oryginał ale nie jestem fanem ryczących samochodów więc uważam, że głośność jest na akceptowalnym poziomie. Przegląd auto przeszło bez zastrzeżeń (i bez łapówki).

Nowy silnik musiał zostać dotarty. Jeszcze przed zimą autko przejechało 1000 km (głównie po autostradzie - przywilej mieszkania blisko A4 i A1). Jazda była delikatna choć pokusa przetestowania autka była ogromna. Ale z tym trzeba było poczekać do wiosny
foto1 foto1 foto1
Kolejny sezon (2011) rozpoczął się od wymiany oleju wraz z filtrem i płynu chodzącego. Z przodu zagościły nowe tarcze hamulcowe (Brembo) i klocki (Ferodo). A żeby było bezpieczniej (choć odrobinę) to stare, sparciałe już nieco opony zostały zastąpione nowymi Nankangami w rozmiarze 165/55/13.

Tym sposobem dotarliśmy do stanu obecnego. Obecnie silnik ma 1600 km przebiegu i można uznać, że jest dotarty. Autko porusza się bardzo sprawnie. Seryjnie silnik powinien mieć 86 KM. Ile ma w tym przypadku - nie wiem, auto nie było na hamowni. Ale potrafi jechać dość szybko. Osobiście nie starczyło mi odwagi, żeby sprawdzić prędkość maksymalną (zresztą i tak potrzebny byłby GPS bo licznik kończy się na 180). Podobnie z przyspieszeniem - konieczna byłaby fotokomórka ale obiektywnie nie jest źle.
foto1 foto1 foto1 foto1
foto1 foto1 foto1 foto1
foto1 foto1

Kilka minusów


Oczywiście, żeby nie było tak różowo to jest kilka minusów (mniejszych i większych) oraz uwag:
1. Rozrusznik: pochodzi jeszcze z oryginalnego 1.1. Jest nieco za słaby i ma problem z rozruchem ciepłego silnika (z zimnym nie ma problemu).
2. Lakier: bez wątpienia przydałaby się polerka (autko nie było bite tak więc lakier ma już 14 lat). Na masce i dachu jest kilka wżerów (widać biały podkład) po ptasich odchodach. W takim stanie autko było już przeze mnie kupione. Szczerze mówiąc to nie wiem czy da się coś z tym zrobić poza lakierowaniem całych elementów ale "zjedzona" jest tylko powierzchnia lakieru. Podkład jest ok więc rdza nam nie grozi.
3. Parkingowe pozostałości: CC ma na bokach charakterystyczne przetłoczenie (uwypuklenie) które przez wszystkie lata eksploatacji (szczególnie tej przed moim panowaniem) zatrzymało już niejedne drzwi sąsiedniego samochodu. Lakier nie jest uszkodzony ale wgniotki są widoczne (szczególnie przy odpowiednim oświetleniu).
4. Amortyzatory przednie: również seryjne. Jeden z nich wykazuje już oznaki zmęczenia. Pewnie jest to skutek stosowania krótszych niż seryjne sprężyn.
5. Oryginalne skórzane obszycie kierownicy i gałki zmiany biegów jest już dość sfatygowane.

Drobne wyjaśnienia


Żeby uniknąć tłumaczenia z osobna każdemu zainteresowanemu:
1. Zderzaki: sprawiają wrażenie matowych, lekko chropowatych (tak jakby na zwykły czarny zderzak nałożyć farbę bez dodatkowego podkładu). Wiele osób próbowało mi już wmówić, że nie są one oryginalne i że są to właśnie zwykłe czarne zderzaki pociągnięte farbą. Miałem okazję rozmawiać z osobą, która miała dwa czarne CC Sporting - jeden przeznaczony na rynek polski a drugi sprowadzony zza zachodniej granicy. W polskim egzemplarzu zderzaki były "normalne" (błyszczące), w niemieckim takie jak u mnie (matowe). Skąd taka rozbieżność - nie mam pojęcia.
2. Zagłówki tył: w 1997 roku w Niemczech nie było obowiązku stosowania zagłówków tylnych siedzeń, stąd ich brak.
3. AirBag: nie ma kontrolki gdyż w tych autach nigdy jej nie było. Późniejsze modele (seicento) miały poduchy sterowane elektroniką i miały kontrolkę.

Suche fakty


Historia napraw i wymian (nie pełna bo nie wszystko miałem odnotowane):
Przebieg / Data / Informacje
107 558 / 15.09.2006 / olej, filtr oleju, filtr powietrza, płyn chłodzący, osłona przegubu (lewy przód), uszczelka pod pokrywą zaworów
108 000 / 1.10.2006 / nowa chłodnica
108 256 / 17.10.2006 / czujnik temperatury cieczy chłodzącej
110 135 / 10.02.2007 / pasek rozrządu, rolka napinająca, pasek napędu alternatora, regeneracja alternatora, termostat, oring
110 540 / 12.03.2007 / nowy alternator
??? ??? / 19.04.2007 / regeneracja alufelg
112 000 / 17.06.2007 / UPG, usczelka pod pokrywą zaworów, uszczelka kolektora wydechowego, plan głowicy, nowe śruby głowicy, czujnik temperatury
112 600 / 22.08.2007 / szczeki i cylinderki hamulcowe hamulców tylnych
112 650 / 23.08.2007 / płyn hamulcowy i czyszczenie układu hamulcowego
113 930 / 22-10-2007 / skrzynia biegów, poduszki skrzyni, olej skrzyni biegów, sprzęgło osłona przegubu (prawy przód), czujnik oleju
??? ???/ 23.12.2008 / akumulator
124 881 / 08.2010 / swap silnika
125 990/ 04.2011 / olej, filtr oleju, klocki hamulcowe, tarcze hamulcowe, opony

Postscriptum


Auto do kupienia w stanie jak widać (i jak opisałem powyżej). Mogę dorzucić oryginalne sprężyny zawieszenia (jakby ktoś chciał podnosić auto na zimę) i koła zimowe (oponki mają jeszcze sporo mięsa ale są starsze niż samochód, felgi są nowe - przejeździły 1 zimę).

A teraz zasadnicza uwaga. Jeśli powyższy opis nie przekonał Cię, że wystawione na sprzedaż auto nie jest wyłącznie 14 letnim Cinquecento jakich wiele na rynku wtórnym to pewnie targu nie dobijemy. Chcesz kupić za 3 tysiące? Albo uraczyć mnie tekstami w stylu "Paaanie za tyle to ja mogę mieć..." to bardzo, bardzo PROSZĘ: zaoszczędź czas swój i mój. Znalezienie drugiego tak utrzymanego CC jest pewnie możliwe ale napewno nie jest łatwe.
Pomysł sprzedaży mojej zabawki zrodził się nagle pod wpływem miłości dla innej włoszki. Jednak ze sprzedażą mi się nie spieszy. Sezon ma się ku końcowi. Autko zostanie nawoskowane, przykryte kołderką, stanie na zimowych kapciach i będzie czekać w garażu na nowego właściciela, który będzie chciał kupić właśnie to auto i będzie w stanie docenić to co kupuje.